W listopadzie 2010 roku w niewielkim domu aukcyjnym Bainbridge’s pod Londynem padła liczba, która do dziś nie ma sobie równych w świecie antyków. 53 miliony funtów z prowizją (młotek stuknął przy 43 mln £), czyli mniej więcej 80,2 do 85,9 miliona dolarów, zależnie od kursu. Mówimy o porcelanowym wazonie z epoki Qing, który powstał w XVIII wieku w cesarskich piecach Jingdezhen. I nie, to nie pomyłka. Obiekt wciąż dzierży tytuł najdroższego antyku na aukcji w 2026 roku.

Żeby było jasne: antyki to rzeczy mające ponad sto lat. Meble, porcelana, rzeźby, ceramika. Nie wliczamy tu sztuki nowoczesnej w rodzaju „Salvator Mundi” z 2017 roku, bo to zupełnie inna liga i inna półka cenowa. Wazon z Pinner należy do kategorii obiektów zabytkowych, a nie współczesnych dzieł sztuki.

fot. europe.chinadaily.com.cn

Fascynujące jest to, jak w ogóle trafił na aukcję. Stał sobie spokojnie na chwiejącej się półce w jakimś domu w dzielnicy Pinner, obok karmy dla zwierząt, ubezpieczony na nędzne 800 funtów. Ekspert z telewizji BBC uznał go kiedyś za „sprytną kopię”. No i proszę. Dalej zobaczycie, jak potoczyły się kulisy tamtej sprzedaży i dlaczego ten obiekt zmienił wszystko.

Rekord wszech czasów

Mówimy o wazonie z porcelany famille rose, wysokości 40 cm, który powstał w cesarskich piecach Jingdezhen za panowania Qianlonga. Ścianki ażurowe, cztery medaliony z karpiami, szyja w kolorze żółtej pierwiosnki. Na dnie znak cesarski, autentyczny. Ekspert BBC obejrzał go wcześniej i stwierdził, że to „sprytna kopia”. No cóż.

fot. spokesman.com

Wazon stał na chwiejącej się półce w domu w Pinner, tuż obok karmy dla zwierząt. Właściciele ubezpieczyli go na 800 funtów. Nikt nie wiedział, jak trafił do Wielkiej Brytanii (prawdopodobnie wywieziono go w XIX wieku), ale autentyczność potwierdzono dopiero przed aukcją.

Licytacja, która przeszła do historii

11 listopada 2010 roku, dom aukcyjny Bainbridge’s w Ruislip pod Londynem. Estymacja? Skromne 500 000-800 000 funtów. Licytacja trwała ponad pół godziny. Młotek spadł przy 43 milionach funtów, łącznie z prowizją wyszło 53 miliony (ok. 80-86 milionów dolarów). Ponad czterdzieści razy więcej niż przewidywano.

Kupującym okazał się anonimowy chiński przemysłowiec, reprezentowany przez pełnomocnika. Pojawiły się wątpliwości dotyczące płatności, ale Financial Times potwierdził w 2011 roku, że transakcja została sfinalizowana. To nadal rekord dla ceramiki chińskiej sprzedanej na aukcji.

Gdzie plasuje się rekord Pinner?

Rynek antyków, jaki znamy dziś, kształtował się latami. Christie’s zaczął aukcje już w 1766 roku, ale prawdziwy boom przyszedł po II wojnie światowej, kiedy Sotheby’s i Christie’s stały się globalnymi graczami. Od początku XXI wieku wszystko przyspieszyło, głównie przez nabywców z Chin. Mówimy tu o repatriacji dziedzictwa kulturowego i prostym fakcie: chiński boom gospodarczy stworzył armię kolekcjonerów gotowych płacić miliony za artefakty dynastii Qing czy Han.

Najdroższe antyki w liczbach

fot. antiquesandthearts.com

Żeby zobaczyć, gdzie plasuje się rekord z Pinner, warto spojrzeć na twarde dane:

NazwaCena (mln $)RokDom aukcyjny
Pinner Qing Vase80,22010Bainbridge’s
Guennol Lioness57,22007Sotheby’s
Ru Guanyao Brush Washer37,72017Sotheby’s HK
Badminton Cabinet36,72004Christie’s
Artemis and the Stag28,62007Sotheby’s

W 2026 roku rekord Pinner wciąż stoi. Owszem, w 2021 obrotowy wazon Qianlong w Poly Beijing poszedł za około 41,6 mln $, ale to połowa wyniku z Pinner. Po COVIDzie rynek antyczny trochę ostygł, choć chiński popyt nie znika. Ważne: mówimy o antykach, nie o sztuce nowoczesnej typu „Salvator Mundi” (2017), to zupełnie inna liga.

fot. antiquesandthearts.com

Co mówi nam rekord z Pinner o wartości czasu?

Historia wazonu z Pinner pokazuje, jak czas przekształca zwykłe przedmioty w skarby. To, co kiedyś stało w domu jako ozdoba, po dekadach nabrało wartości niemożliwej do przewidzenia. Można powiedzieć, że każdy stary przedmiot niesie w sobie potencjał, który ujawnia się dopiero wtedy, gdy trafia we właściwe ręce i odpowiedni moment.

Rekord aukcyjny tego wazonu to nie tylko historia o szczęściu, ale przede wszystkim o cierpliwości rynku antykwarycznego. Przedmioty z XVIII wieku przetrwały dwie wojny światowe, zmiany właścicieli, zapomnienie i ponowne odkrycie. Czasem wystarczy, że ktoś zauważy coś niezwykłego w tym, co inni mijają obojętnie.